Dyskusja
Sen to jedno z najbardziej fascynujących i wciąż tajemniczych zjawisk. Sen występuje u wszystkich ssaków, ptaków, ale jego odpowiedniki obserwuje się nawet u owadów.
Choć zajmuje ok. 1/3 życia, jednak na co dzień nie poświęcamy mu zbyt dużo uwagi. Ok. 80% ludzi śpi średnio 7-9 godzin na dobę. W czasie snu spada temperatura ciała, zmienia się czynność układu hormonalnego, krwionośnego, pokarmowego, oddechowego, a nasz mózg żyje „własnym życiem”.
Era badań snu rozpoczęła się pod koniec lat XX-tych ubiegłego stulecia. W roku 1929 niemiecki psychiatra – Hans Berger – zarejestrował czynność elektryczną mózgu, dając podwaliny pod współczesną elektroencefalografię. W latach 50-tych opisano fazy snu (REM-non-REM, dzieląc ten ostatni na stadia). Dla oceny jakości snu największe znaczenie mają fale wolne – sen jest wówczas głęboki, daje regenerację. W prawidłowym śnie fale wolne powinny stanowić ok. ¼ całego okresu.
Bezsenność i inne kłopoty ze snem towarzyszą człowiekowi od zawsze. Jednak dopiero pod koniec lat 60-tych ubiegłego stulecia opracowano standardowe zasady rejestracji i klasyfikacji snu, a w roku 1979 powstała Międzynarodowa Klasyfikacja Zaburzeń Snu. Wyróżniono w niej 4 zasadnicze kategorie zaburzeń – bezsenność (czyli trudności w zasypianiu / utrzymaniu ciągłości snu), nadmierną senność, zaburzenia rytmu snu/czuwania oraz tzw. parasomnie, czyli zakłócenia snu ale bez upośledzenia procesów generowania snu (czyli m.in. koszmary senne, sennowłóctwo czyli somnambulizm i in).
Lata 90-te przyniosły modyfikacje i rozwinięcie wcześniejszych klasyfikacji
W krajach Zachodu bezsenność występuje co najmniej u 1/3 populacji i nasila się z wiekiem. Niemal 2/3 dotkniętych nią osób postrzega ją jako poważny problem. Co piąty Polak twierdzi, że bezsenność dotyka go co noc, jednak zaledwie co trzecia osoba szuka pomocy lekarskiej z powodu bezsenności. Osoby nią dotknięte skarżą się przede wszystkim na kłopoty z zaśnięciem (ok. 70%), budzenie się w nocy (ok. 50%) oraz zbyt wczesne budzenie (też ok. 50%). Niecałe 40% twierdzi, że sen nie daje im odpoczynku.
Z przeprowadzonych w Polsce badań wynika, że bezsenność i jej konsekwencje są lekceważone, jak również bardzo niska jest świadomość możliwości skutecznej pomocy w zaburzeniach snu – dalece wykraczającej poza przysłowiowe „gorące mleko przed snem”.
Kluczem do skutecznej pomocy w razie bezsenności jest prawidłowo zebrany, obszerny wywiad. Większość osób zdaje sobie sprawę, że bezsenność nie jest chorobą „sama w sobie”, tylko objawem towarzyszącym innym dolegliwościom / problemom. Tzw. bezsenność idiopatyczna (czyli pierwotna, bez uchwytnej przyczyny) stanowi zaledwie do 20% przypadków. Znakomita większość pacjentów może być skutecznie leczona w ramach podstawowej opieki zdrowotnej – tylko nieliczni wymagają pomocy lekarzy psychiatrów, neurologów czy innych specjalistów.
Istnieją zobiektywizowane kryteria, pozwalające rozpoznać bezsenność. Należą do nich:
1. Systematycznie powtarzające się nieprzespane noce (3-4 kolejne lub 2-3 kolejne tygodnie, w których co najmniej 2 noce są nieprzespane)
2. Znacznie gorsze funkcjonowanie w ciągu dnia, jako konsekwencja nieprzespanej nocy.
Z praktycznego punktu widzenia istotne jest określenie, jak długo trwa dolegliwość. Wyróżnia się bezsenność przygodną (trwa do kilku dni), krótkotrwałą (do 3 tygodni) i przewlekłą (dolegliwości ponad miesiąc). Podział ten ma istotne znaczenie – bezsenność powinna być leczona możliwie wcześnie (oczywiście bez przesady – nie ma potrzeby doszukiwania się choroby, gdy zdarza się nam jedna nieprzespana noc).
Wczesne leczenie zapobiega przejściu bezsenności w stan przewlekły. W Polsce znakomita większość chorych cierpi na bezsenność przewlekłą (zwykle ponad 3 lata).
Również określenie rodzaju bezsenności ma kluczowe znaczenie. Określone jej rodzaje mogą być typowe dla różnych schorzeń – np. wczesne budzenie towarzyszy zaburzeniom depresyjnym (choć oczywiście nie zawsze tak musi być), natomiast kłopoty z zaśnięciem bywają wynikiem stresu.
Po zebraniu informacji przechodzi się do ustalenia przyczyn bezsenności. Mogą to być np. zaburzenia stanu psychicznego (zaburzenia depresyjne, nerwice, stresy i in.), choroby somatyczne, uzależnienia (alkohol, środki nasenne i in.), niewłaściwa higiena snu (związana np. z pracą zmianową / nieregularnym trybem życia, nadmiarem używek). Zdarza się także nieprawidłowa ocena własnego snu (poczucie bezsenności) / nieprawidłowe wyobrażenie na temat „prawidłowego” snu. Bardzo istotne znaczenie u większości pacjentów z przewlekłą bezsennością ma zjawisko, które można określić jako „oduczenie się spania”. Po kilkunastu nieprzespanych nocach łóżko zaczyna kojarzyć się z kolejną nieprzespaną nocą i po prostu cierpieniem. To negatywne warunkowanie się na sen stanowi typowy mechanizm „błędnego koła”, którego przerwanie jest kluczowe w uzyskaniu poprawy i wyleczenia.
Leczenie bezsenności jest złożone i kompleksowe. Stosowane metody można najogólniej podzielić na farmakologiczne i niefarmakologiczne.
Metody niefarmakologiczne powinny być stosowane zawsze. To zadziwiające, jak wiele osób nie przestrzega podstawowych zasad, nie dostrzegając zarazem ewidentnego związku ze złą jakością swojego snu. Cisza, niezbyt wysoka temperatura w sypialni, unikanie wysiłku fizycznego i emocji przed snem, rezygnacja z używek, czy udawanie się na spoczynek o stałych porach to proste metody, które należy wdrażać zawsze na tyle, na ile jest to tylko możliwe. W zapewnieniu ciszy mogą pomóc choćby stopery do uszu nawet, gdy lokal w którym śpimy nie należy do cichych. Ustalenie pewnego reżimu snu i rezygnacja z drzemek w ciągu dnia sprzyjają powtórnemu „nauczeniu się” spania. Łóżko ma kojarzyć się ze snem – w razie problemów z zaśnięciem nie wolno leżeć w łóżku i przewracać się z boku na bok. Nie należy też czytać, oglądać telewizji, jeść czy słuchać muzyki na leżąco. Brak snu w ciągu kilkunastu minut to powód by wstać, zająć się czymś innym (najlepiej w innym pomieszczeniu) i wrócić dopiero, gdy dopadnie nas senność. Pora wstawania powinna być stała – niezależnie od trudności z zaśnięciem. Trzeba zgodzić się na przejściowy dyskomfort, gdyż w tym przypadku bardzo się to opłaci. „Zmęczony” mózg zapewne zechce lepiej wypocząć następnej nocy – a jeśli nie, to zrobi to za 2 lub 3 dni.
Metody farmakologiczne to stosowanie leków nasennych. Klasycznie stosowano w tym celu leki benzodiazepinowe – takie postępowanie w chwili obecnej jest przestarzałe i zasadniczo nieprawidłowe. Leki te pogarszają jakość snu, mogą prowadzić do uzależnienia (po kilku tygodniach stosowania), a ich obiektywne działanie nasenne w wielu przypadkach wygasa już po kilkunastu dniach takiej terapii. W chwili obecnej terapia farmakologiczna bezsenności opiera się na znacznie nowocześniejszych lekach nasennych, które charakteryzują się większą wybiórczością działalnia, krótkim okresem półtrwania (co ogranicza albo eliminuje ew. działania niepożądane następnego dnia), a tolerancja rozwija się bardzo wolno (albo w ogóle). Praktycznie nie występuje też uzależnienie. Oczywiście leczenie takie ma przede wszystkim charakter objawowy, choć nie tylko – eliminując lęk przed brakiem snu i stanowiąc „zabezpieczenie” mogą pomagać przerwać błędne koło bezsenności i są często nieodzowne by osiągnąć sukces. Powinny być stosowane wyłącznie po konsultacji z lekarzem.
Działanie uzupełniające / pomocnicze mogą mieć także preparaty melatoniny oraz dostępne bez recepty leki ziołowe.
Bibliografia
Michał Skalski - „Bezsenność”. Wydawnictwo Medycyna Praktyczna, Kraków 2001.