Dyskusja
Jesień – czas zadumy i refleksji. Pora roku, jak żadna inna, skłaniająca do zastanowienia się nad tym, co było, minęło, czasem, co będzie, co nas jeszcze czeka. Nastrojowi temu sprzyja aura, która uświadamia nam, że wszystko jest ulotne, czas nieubłaganie gna do przodu. Nie tak dawno cieszyliśmy się blaskiem wakacyjnego słońca, a teraz szczelniej zapinamy płaszcz pod wpływem przejmującego chłodu. Jest szaro i pochmurnie. Szumiący deszcz, opadające z drzew liście, krótki dzień i brak słońca świadczą o przemijaniu, wprawiają w melancholijny nastrój. Stajemy się mniej kreatywni, wolniej pracujemy, nieustannie odczuwamy smutek i ospałość.
Negatywne zmiany nastroju pojawiające się w okresie jesienno-zimowym obserwuje u siebie wielu z nas. Jeśli stanowią niewielkie, typowo chandrowe pogorszenie samopoczucia to mamy do czynienia z jesiennym przygnębieniem. Kiedy jednak zaburzenia stanu psychicznego są na tyle duże, że utrudniają codzienne funkcjonowanie, mówimy o jesiennej depresji. Depresję jesienną charakteryzuje powtarzający się rytm nawracania ściśle związany z porą roku. Właśnie dlatego określa się ją jako depresję sezonową, inaczej sezonowe zaburzenie afektywne (co po angielsku brzmi Seasonal Affective Disorder, stąd też powszechnie używany skrót SAD). Choroba objawia się późną jesienią i zimą, natomiast ustępuje na wiosnę. SAD ma charakter nawrotowy, co oznacza, że powtarza się rokrocznie wraz z nadejściem jesieni.
Ach, jak dobrze znane!
(Objawy)
Mogą być mniej lub bardziej nasilone. Ich intensywność zależy od indywidualnie zmiennej podatności na depresyjne wpływy oraz osobniczej wrażliwości człowieka. Jak każda depresja, również i ta, posiada cztery podstawowe wskaźniki, które obejmują negatywne zmiany w:
• nastroju – smutek, przygnębienie, apatia, poczucie winy, obniżone poczucie własnej wartości, zniechęcenie, rozdrażnienie, zniecierpliwienie, płaczliwość, czasem lęk;
• myśleniu – czarnowidztwo, pesymizm, niedostrzeganie pozytywnych stron życia; obrazowo mówi się, że dla osoby cierpiącej na depresję, pół szklanki wody jest zawsze szklanką wody w połowie pustą, nigdy zaś w połowie pełną;
• zachowaniu – niezdecydowanie, bierność, rezygnacja;
• reakcjach fizjologicznych – rozregulowanie rytmu snu i czuwania, a tym samym zaburzenia zdolności regeneracyjnych organizmu i uczucie ciągłego zmęczenia, brak apetytu (w przypadku depresji jesienno-zimowej nadmierny apetyt, głównie na słodycze), spadek libido, obniżenie aktywności ruchowej.
Ponadto, u kobiet obserwuje się wzmożenie objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego.
Występowanie objawów przez co najmniej dwa kolejne sezony daje podstawy do stwierdzenia, że cierpimy właśnie na depresję sezonową. Jeśli są one znacznie nasilone, mogą poważnie komplikować życie. Wtedy też może okazać się niezbędna pomoc specjalisty, psychologa lub psychiatry. Objawy ustępują wiosną, wtedy gdy depresja jesienno-zimowa się kończy. W przypadku, gdy utrzymują się stale, bez względu na porę roku, również należy skonsultować się z lekarzem. Możemy mieć bowiem do czynienia z czymś znacznie poważniejszym, innym rodzajem depresji, z którą sami nie damy sobie rady.
Z nauką za pan brat
(Przyczyny)
Nie są do końca wyjaśnione. Powstało na ten temat kilka teorii, zarówno psychologicznych, jak i fizjologicznych.
Najpopularniejsza i najlepiej zbadana za główną przyczynę uważa niedobór światła w okresie jesienno-zimowym. Krótszy dzień powoduje rozstrojenie zegara biologicznego regulującego procesy życiowe, będącego wrodzoną funkcją organizmu. Zegar biologiczny zlokalizowany jest w specyficznej strukturze mózgu, którą są jądra nadskrzyżowaniowe podwzgórza. Struktura ta stanowi centrum nadawcze rytmu okołodobowego. Zaburzenia w jej działaniu prowadzą do nieprawidłowego wydzielania melatoniny - hormonu regulującego rytm snu i czuwania. Hormon ten jest produkowany przez szyszynkę nocą, przy zmniejszonej ilości światła. Właśnie wtedy jego stężenie we krwi jest wysokie. W dzień, pod wpływem intensywnego światła, synteza melatoniny ulega zahamowaniu. W przypadku niewystarczającej ilości światła w ciągu dnia, jej poziom we krwi jest za wysoki, co może rozpocząć proces depresji. Dodatkowo, bardziej predysponowane do wystąpienia choroby są osoby ze zmniejszoną wrażliwością siatkówki oka na światło. Zaburzenie to jest uwarunkowane genetycznie i polega na tym, że siatkówka odbiera mniej bodźców świetlnych.
Według innej z kolei teorii, u niektórych osób występowanie depresji sezonowej wiąże się ze zmianami przekaźnictwa serotoninergicznego i noradrenergicznego. Jesienią organizm produkuje znacznie mniejsze ilości adrenaliny i serotoniny – hormonów powodujących przypływ energii życiowej.
Z psychologicznego punktu widzenia, przyczyną SAD jest uczucie straty. Depresja jesienna pojawia się jako reakcja na przemijanie. Wraz z nadejściem jesieni tracimy lato z wszelkimi jego atrakcjami. Brak słonecznego ciepła, letniej aktywności i wakacyjnej beztroski – wszystko to negatywnie wpływa na nastrój. Wtedy też pojawiają się pierwsze objawy depresji.
Pokonać przeciwnika
(Leczenie)
W większości przypadków chorzy na SAD mogą pomóc sobie sami. Dotyczy to jednak osób o łagodnym przebiegu depresji.
Warto zacząć wcześnie. Osoby, które wiedzą, że każdej jesieni cierpią na depresję terapię powinny rozpocząć już latem i wówczas jak najczęściej korzystać ze słonecznej pogody. Jesienią i zimą trzeba wykorzystywać skąpe światło słoneczne podczas możliwie długich spacerów. O tej porze na spacer najlepiej wybrać się koło południa, ponieważ wtedy światła jest najwięcej. Wskazane są dowolne rodzaje aktywności fizycznej, zwłaszcza połączone z przebywaniem na świeżym powietrzu. Aktywny tryb życia jest najprostszą receptą na poprawienie kondycji, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Nieoceniony wpływ na poprawę nastroju wywiera przebywanie w towarzystwie przyjaciół i osób, z którymi dobrze się czujemy. Warto być dla siebie wyrozumiałym i nie narzucać sobie w tym okresie zbyt wielu obowiązków. Zamiast obarczać się problemami, których i tak nie rozwiążemy ze względu na towarzyszącą nam depresję, lepiej zająć się robieniem rzeczy, które sprawiają nam radość.
W leczeniu łagodnych postaci depresji można zastosować apteczne preparaty ziołowe, np. z wyciągiem z dziurawca.
Dobre efekty, jako metody wspomagające leczenie SAD, dają różnego rodzaju techniki relaksacyjne. Doraźnie mogą pomóc kąpiele ziołowe, np. z dodatkiem melisy lub lawendy.
W terapii antydepresyjnej ważną rolę odgrywa też dieta. Powinna zawierać odpowiednie ilości tryptofanu – aminokwasu, którego organizm nie jest w stanie sam wyprodukować. Tryptofan jest prekursorem serotoniny, zwanej hormonem szczęścia. Jego niewystarczająca ilość w diecie powoduje znaczny spadek produkcji serotoniny, a tym samym zwiększa się nasza podatność na stres i depresję. Bogatym źródłem tego cennego aminokwasu są: soja, kasza manna, ziemniaki, nieoczyszczony ryż, chude mięso, ryby, żółty ser i banany. Ponadto, w diecie chorych na depresję powinny znaleźć się witaminy z grupy B oraz magnez.
W cięższych przypadkach depresji może okazać się konieczna pomoc specjalisty. Najczęściej zalecanymi przez lekarzy metodami terapii są:
• farmakoterapia – podawanie leków przeciwdepresyjnych; najczęściej stosowane są selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny;
• psychoterapia – rozmowy z psychologiem pozwalają spojrzeć na okres jesieni jako na czas wyciszenia, kontemplacji i rozwoju wewnętrznego, umożliwiają akceptację otaczającej rzeczywistości;
• fototerapia – leczenie światłem; przez wielu specjalistów uważana za najskuteczniejszą metodę terapii w leczeniu ciężkich depresji, może być również stosowana profilaktycznie; w trakcie terapii trwającej około dwóch tygodni, pacjent poddawany jest ekspozycji na światło o dużym natężeniu; źródłem światła w fototerapii są specjalnie w tym celu zaprojektowane lampy.
Optymistyczne zakończenie:
RECEPTA NA CAŁY ROK
Bierzemy 12 miesięcy,
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku,
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 części tak, aby zapasu
wystarczyło dokładnie na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości. Gotową potrawę
przyozdabiamy bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.
Katharina Elisabeth Goethe